Zawiść to czy zwykła hipokryzja? Nie żałuj róż, gdy płoną lasy!
Jako Polacy, obywatele, zwykli ludzie jesteśmy najbardziej okradani, ograniczani przez lokalne układy i tzw dzieci resortowe. Po wojnie zasoby ziemskie były rozdawane wg komunistycznych układów – największe sługusy sowieckie dostawały i dawały swoim. Film Pachołki Rosji opowiada szerzej o nich oraz tutaj można zgłębić tą wiedzę – To jest Polska
Wszyscy układowcy co najwięcej po tzw znajomości zawładnęli Polskiej ziemi lub zarządzają tymi zasobami – czerpią własne zyski, urządzili z tego prywate – udają właścicieli i najbardziej cieszą się z wszystkich pożytecznych idiotów podjudzają-cych i kreujących pseudo nielegalność tych co coś robią, coś budują, coś mają. Prawa obywatelskie oraz własności są sztucznie zmniejszane. Na całym świecie oraz teoretycznie w wolnej Polsce istnieje zasada nabywania praw własności gruntów wg priorytetów zasłużeń dla kraju oraz danego skrawka ziemi. W ustawodawstwie najczęściej jest to warunkowane wieloletnim lub rdzennym obywatelstwem oraz ilością lat posiadania-użytkowania (dbania o) danej nieruchomości. W Polskim prawie 20 lat (dobra wiara) lub 30 lat (zła wiara) przemawia za tzw zasiedzeniem z urzędu (stajemy się pełnoprawnym właścicielem). Dodatkowo ustawa reprywatyzacyjna dzięki której między innymi powstała SRK, ujednolica przepisy dające Polakom prawa w nabywaniu użytkowanych nieruchomości w większości mieszkań. Wysokość procentowej bonifikaty w wykupie uzależniony jest od ilości lat pracy w Polsce (początkowo SRK uznawało tylko pracę na kopalni) oraz ilości lat użytkowania-zamieszkiwania. Te zasady są przejrzyste i logicznie uczciwe (kto najbardziej faktycznie zasłużony, ma największe preferencje). Jednak stare układy omijają te zasady, a do dzisiaj stosują doktrynę Stalina – im gorzej dla Polski i Polaków tym lepiej – trzeba dzielić pośród swoich.
Najusłużnieszy pachołek – człowiek chorągiewka, który biega za podpisami dla innych, dla prywatnej zemsty czy też zawiści (nie ma znaczenia) udaje zarządcę no bo czasami coś pozamiata, jednak w sprawach mających duże finansowo znaczenie działa na szkodę wspólnoty. On podpisze wszystko co mu podsuną, byle dostać dla siebie darmową żarówkę do piwnicy czy jakikolwiek inny ochłap. Niepotrzebne inwestycje czy nawet wirtualne zlecenia np. projekt kosztorysu lub audyt energetyczny za grube tysiące zł z konta wspólnotowego ten figurant podpisuje nawet nie czytając, nie mówiąc już o zrozumieniu tego na co mają iść pieniądze. Ten udający zarząd bez mrugnięcia okiem podpisywał podwyżkę dla zarządcy ze słowami – ja sie zgadzam, to są grosze. Taki ma gest, daje w imieniu wszystkich, dla innych to zwykła wazelina dla Terma-domu. (Podwyżka o kilkanaście groszy od m2 x 587,6 mies x 12 mies. = dotychczasowa stawka 0,90 = 6346,08 zł 1,05 = 7403,76 zł) W tych kosztach nie ma kosztów remontów, awarii, napraw, mediów wspólnych, podatków, kosztów konta itd. Oczywiście podwyżka każdemu sie należy, jednak trzeba mieć pojęcie i trzeba ważyć faktyczne wycieki gotówki, a nie udawać ogarniętego z jednoczesnym przyklepywaniem za wszystkich wszystkiego co mu każą, niezależnie czy to jakaś prywata czy duża szkoda dla wspólnoty.
Zbieracz podpisów przez swoje prostactwo wymyślił, że Dariusz Baca nie zbierał tylko sfałszował podpisy mieszkańców pod budowę własnego garażu. To taka półprawda, gdyż faktycznie nigdy nie zbierałem podpisów ani pod budowę własnego garażu, ani pod własną działalność, a jedynie kiedyś osobiście robiłem inwentaryzację piwnic niezależną od tej co robiła SRK na wniosek dwóch zainteresowanych. Nigdy bym się nie zniżył do tak tanich, kryminogennych sztuczek, w przeciwieństwie do tego rozsiewającego to oszczerstwo. Prawda panie uchwała hurtem podpisywał-a?
Sama podwyżka dla zarządcy, za okres 1 roku mogłaby być zrekompensowana wartością nabywanej na wiele lat np. proponowanej wiaty. Zapewne ten “przedsiębiorca wioskowy” ma plan na własne postawienie innej wiaty, może garaż by przejął za własne wazeliniarstwo. Nie bierze pod uwagę zwykłej niegospodarności, uczciwości względem faktycznego inwestora, oszczerstwo o nielegalności ma wszystko załatwić.
Swoją drogą jakim hipokrytą trzeba być aby codziennie korzystać z dobrodziejstw cudzej wiaty, wręcz walczyć o to miejsce parkingowe, a gdy przychodzi propozycja sytuacyjna uregulowania tego w poczet własności wspólnotowej, to nagle rozgłaszać znowu za wszystkich – po co nam to, nie chcemy!
W sytuacji gdy układowcy z SRK odbierają prywatny majątek, niezależnie od nie-uregulowania własności gruntowej (silny zabiera słabemu) tu taki żeruje na cudzym nieszczęściu.
Niespełna 30 lat temu szwagier tego murarza co mu słoma z butów wystaje, wziął go do pomocy przy zleconej przez mnie pracy tynkarskiej. Problem był w nie dogadaniu ceny robocizny za tego pomocnika, a może ogólnej ceny nie uzgodnionej właściwie. Wcześniej płaciłem temu szwagrowi za roboczogodziny wg ustalonej stawki. On miał dodatkowy zarobek tzw fuchę po godzinach, a ja robotnika do wszystkiego. Jego pomocnik, jego sprawa, jednak obaj w duecie po niedokończonej całkowicie robocie zaczęli życzyć sobie zapłaty jak firma rynkowa od m2! Nawet dzisiaj grasują takie duety fachowców oferujących wykonanie nowego orynnowania budynku – wszystko za 300 zł no bo już zjeżdżają do domu to taka promocja. Nieświadomi ludzie dają się namówić, nikomu to niepotrzebne ale w końcu co to 300 zł, z tym że po robocie pseudo-firma zaczyna wyliczać metry i mnożyć na kalkulatorze próbując naciągnąć na zapłatę kilku tys. zł. zamiast 300. Niesmak tej sprawy to fakt, że przez wiele lat z człowiekiem od pługa oderwanym, dobrze się dogadywaliśmy, wzajemnie sobie pomagaliśmy, na piwo chodziliśmy i niejednokrotne wspólne imprezy ucztowaliśmy. Nigdy nikomu nie odmówiłem właściwej zapłaty za pracę, a już na pewno takiemu druhowi bym tego nie uczynił. Jednak próba podstępnego naciągnięcia nie uzgodnioną ceną z kosmosu to coś zupełnie innego. Zresztą ten szwagier spodziewał się tego, gdyż wcześniej celowo nie wyjęli listew prowadzących z tynku i przezorne jego słowa do pomocnika: “nie wyciągamy listew, dopiero zobaczymy jak zapłaci”.

