Dariusz Baca – legalne nielegalne i kto rozsiewa oszczercze plotki
Jako 19 letni chłopak Dariusz Baca postanowił zbudować tu swoje życie z uwagi na bliskość mieszkaniową dziewczyny, która potem została jego żoną.
Remont mieszkania, budowa garażu, budowa firmy i własnej rodziny było czymś naturalnym, zwyczajnym realizowaniem celów i marzeń.
Pochodzący z ubogiej rodziny młody człowiek w latach 90-tych musiał bardzo się wysilić, czasami nakombinować aby coś uzyskać. W tych czasach większość prywatnych przedsięwzięć opierała się o tzw załatwianie po znajomości – kto takie miał i kto miał co dać do łapy, inni działali jak mogli częściowo nieświadomie i częściowo świadomie dopełniając lub nie, różne kosztowne formalności. Czasami taka formalność całkowicie wykluczała dany pomysł inwestycji.
Większość pospolitych pieniaczy lub ludzi zawistnych albo zazdrosnych, że ktoś coś robi i mu się powodzi, wysługuje się różnymi służbami miejskimi w celu – uprzejmie donoszę. Straż Miejska, Terma-Dom, SRK, Sanepid, PiP itp były najczęściej wykorzystywane aby próbować blokować lub nawet uniemożliwiać prowadzoną działalność gospodarczą nazywając ją nielegalną.
Podczas wieloletniego prowadzenia firmy DAREX wszystko było legalne, zgodne z prawem i szeregiem wyśrubowanych wymogów głównie dotyczących przepisów BHP związanych z utworzonymi od zera miejscami pracy. Były płacone podatki i inne datki np. składki ZUS. Były co miesiąc tworzone różne dokumenty rozliczeniowo-księgowe. Oczywiście zawsze można się do czegoś doczepić, nie wszystko da się przewidzieć lub złagodzić jakiś negatywny skutek takiej działalności. Zrozumiałe było niezadowolenie z uwagi na zatłoczenie samochodami lub nieuniknione hałasy, jednak ludzie którzy najgłośniej zarzucają nielegalność – sami nielegalnie coś robili!
- Jeden pan piłował na okrągło drewno czyniąc hałasy większe niż jakakolwiek syrena alarmowa.
- Budowano daszki i gołębniki zagrażające zawaleniem, odchody hodowlanych gołębi śmierdziały, a rozrzucany chleb i ziarno powodowało zagnieżdżenie szczurów.
- Jedna pani prowadziła nielegalną sprzedaż alkoholu, to była tzw melina, a w nocy tłuczenie butelek nie dawało ludziom spać.

